środa, 29 lipca 2020

Dramy? Dramy #5 - Come and Hug Me/ Abyss/ Touch Your Heart

Atmosfera przyrodnicza w postaci światowej pandemii zdecydowanie sprzyja nadrabianiu wszelkim dramowych zaległości i znajdywaniu całkiem nowych tytułów. W tym poście zwrócę uwagę, co warto obejrzeć, a od czego lepiej trzymać się z daleka, jeśli o azjatycki kącik chodzi! Trzy dramy, trzy opinie!

 

Come and Hug Me

Fabuła: Mama Gil Nak Won jest aktorką i cieszy się w Korei dużą popularnością. Wiosną postanawia przeprowadzić się wraz z całą rodziną to małego miasteczka z dala od zgiełku Seulu. Tam Gil Nak Won poznaje swoją pierwszą miłość, Yoon Na Moo, chłopaka pochodzącego z patchworkowej rodziny, opiekującego się młodszą siostrą jak oczkiem w głowie i będącego synem lokalnego psychopaty, który kilka miesięcy później brutalnie morduje rodziców Gil Nak Won.

Opinia: Musicie przyznać, że pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę. Pierwsze trzy odcinki trzymają w napięciu i nie chcą puścić! Z zapartym tchem śledzimy losy młodych bohaterów, którzy zaczynają się przyjaźnić, potem się zakochują, a na koniec zostają brutalnie rozdzieleni tragicznym morderstwem. Później spotykamy ich, gdy są już zupełnie innymi ludźmi – 12 lat po tamtych wydarzeniach: dziewczyna poszła w ślady swojej matki i została aktorką, chłopak zaś wstąpił w szeregi policji.

Zgłębianie tajemnic przeszłości to chyba jeden z moich ulubionych schematów obecnych w dramach. Przeskakiwanie pomiędzy dwoma osiami czasowymi, odkrywanie wcześniej nieznanych nam szczegółów i widoczna zmiana pomiędzy bohaterami to główna zaleta tej dramy. Do tego obie aktorskie pary świetnie odegrały swoje role – ci młodsi fenomenalnie poradzili sobie jako szesnastolatkowie, zaś ci starsi płynnie przejęli po nich tę historię dalej. Mamy tu naprawdę świetny klimat, fajnie poprowadzone postacie i bardzo dużo aspektów psychologicznych, przez co charaktery odgrywają bardzo ważną rolę.

Tak gdzieś w okolicy środka akcja trochę zaczęła mulić, zrobiło się zdecydowanie zbyt cukierkowo, za dużo wzdychania i patrzenia na siebie w rytm fajnej muzyki, co było totalnie bezsensu, nie wnosiło nic do fabuły i okrutnie wybijało z rytmu. Na szczęście ten spadek szybko został zażegnany i ostatnie 5 odcinków wróciło do poziomu, jaki prezentował sobą początek. Zakończenie również daje radę!

Dla kogo? Zdecydowanie dla tych, którzy lubią wątki kryminale w dramach, piękne widoki kwitnących na wiosnę drzew, a także odwrócenie klasycznego schematu, gdzie to chłopak jest przebojowym bogaczem, a dziewczyna biedną szarą myszką. Tutaj mamy nieśmiałego pana policjanta i odważną, przebojową aktorkę!

Gdzie obejrzeć? Netflix (z angielskimi napisami) oraz dramaqueen.pl (po polsku)

 

Touch Your Heart

Fabuła: Pewna sławna koreańska aktorka, Oh Yoon Seo, wydaje się mieć najlepsze lata swojej kariery już za sobą. Padła ofiarą pewnego skandalu przez co teraz nikt nie chce zaangażować jej do roli. Ta jednak się nie poddaje, więc gdy pojawia się na horyzoncie pewna produkcja, dziewczyna koniecznie chce zagrać w niej główną rolę prawniczej sekretarki. Producent zgadza się dać jej szansę pod warunkiem, że Yoon Seo zdobędzie doświadczenie na tym stanowisku, by lepiej odnaleźć się w dramie. W ten sposób ląduje w kancelarii prawniczej i staje się asystentką Kwon Jung Roka.

Opinia: W rolach głównych w tej dramie możemy zobaczyć Lee Dong Wooka i Yo In Nę czyli Ponurego Żniwiarza i Sunny z Goblina! Piękna dramocepcja, prawda? Już samo obsadzenie tej pary w tej produkcji dodaje jej +100 do ostatecznej punktacji i stanowi nie lada gratkę dla fanów Goblina, bo jakby nie było, Sunny w swoim kolejnym życiu była właśnie aktorką.

Ale skupiając się na samej dramie! To typowy tytuł z gatunku komedii romantycznych, gdzie producenci postawili na wyraziste postacie, zarówno głównych bohaterów, jak i tych drugoplanowych, zaś umówmy się, fabuła jest trochę symboliczna. Co prawda mamy tu jakąś zagadkę z przeszłości, dochodzenie prawdy o wydarzeniach, które miały miejsce dawno temu i tak dalej, ale to jest bardzo odległe tło i po prostu jest.

Touch Your Heart jest pełne uroczych i zabawnych momentów, a również z wielkim powodzeniem twórcom udało się pobawić klasycznymi schematami, które obserwujemy w dramach. Znajdziemy tu też różne niespodzianki dla fanów innych klasycznych już koreańskich produkcji (fani Descendants of the Sun, mrugam tutaj do was znacząco), gdzie można się uśmiechnąć pod nosem, bo nawiązania są przekomiczne.

I chyba tradycyjnie już, jak to w koreańskich dramach zazwyczaj jest – chemia pomiędzy głównymi bohaterami jest fenomenalna. Znamy już ich z Goblina, także nie jest to jakimś wielkim zaskoczeniem, jednak okazuje się, że potrafią się również doskonale odnaleźć w zupełnie innych, przyziemnych rolach! Na drugim planie także tworzą się bardzo ciekawe pary, których losy widz śledzi z równie dużym zaangażowaniem, także jeśli o obsadę chodzi, to jest to najlepszy punkt Youch Your Heart i dla tych wszystkich powiązań, żartów i wątków warto po ten tytuł sięgnąć.

Dla kogo? Dla fanów Goblina bezapelacyjnie, bo zobaczenie Ponurego Żniwiarza jako adwokata, a przebojowej Sunny w roli jego aktorki-asystentki to coś, czego potrzebujecie, a jeszcze o tym nawet nie wiecie! Do tego Touch Your Heart spodoba się też wszystkim fanom typowych rom comów!

Gdzie obejrzeć? Viki.com


Abyss

Fabuła: Go Se Yeon jest topową, piękną panią prokurator, zaś Cha Min jest jej najlepszym przyjacielem, niezbyt atrakcyjnym dziedzicem kosmetycznego imperium. Oboje zostają przywróceni do życia za pomocą takiej małej świecącej kulki nazywanej Abyss, mającej moc wskrzeszania zmarłych, nadając im wygląd ich dusz. Go Se Yeon po tej zamianie zyskuje ciało zwyczajnej, przeciętnie ładnej dziewczyny, zaś Cha Min nagle staje się przystojniakiem. A teraz oboje muszą zacząć współpracować, by odkryć, dlaczego zostali zamordowani i dlaczego zostali wskrzeszeni.

Opinia: Pomysł na małą piłeczkę, która przywraca zmarłych do życia, to strzał w dziesiątkę! Bohaterowie będą ją wykorzystywać nie raz i nie dwa, co czasem będzie dużym wybawieniem, ale z reguły jednak początkiem problemów.

Ale… Fabuła jest bardziej dziurawa niż ser szwajcarski, a logiki nie znajdziemy tu prawie żadnej. I niestety, ale cała drama wygląda, jakby scenarzyści łączyli ze sobą poszczególne wątki za pomocą rzutu kostką, bo tak 80% wydarzeń nie ma prawa bytu i nie ma sensu. W jednym momencie pewna rzecz jest ogromnym problemem, za chwilkę staje się wielkim objawieniem, bo przecież problemem nigdy nie była. Raz coś jest nie do rozwiązania, za chwilę się okazuje, że w sumie nie ma o czym mówić. Bardzo dużo nieścisłości, mega dużo uproszczeń i rozwiązywanie akcji po najmniejszej linii oporu. Czasem to wygląda nawet tak, jakby scenarzyści sami zapomnieli, o co w ogóle w tej dramie chodzi i do czego zmierzają, bo to aż tak bardzo kupy się nie trzyma.

Za to obsada jest cudowna! Park Bo Young jest fenomenalna jak zawsze. Do tego u jej boku znajdziemy Ahn Hyo Seopa, który jest moim tegorocznym odkryciem. Poziom uroku i słodyczy jest na odpowiednim dramowym poziomie, także przynajmniej o ten temat nie trzeba się obawiać.

No, tylko te dziury fabularne… Tego wybaczyć się po prostu nie da, zignorować tym bardziej, bo to już przekracza wszelki dopuszczalny poziom niedorzeczności, na jaką można przymknąć oko.

Dla kogo? Dla tych, którzy nie oczekują od dramy niczego ambitnego i lubią aktorów wcielających się w głównych bohaterów, bo dla fabuły to raczej nie polecam

Gdzie obejrzeć? Netflix, polska wersja językowa!

 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje najnowsze dramowe trio! Koniecznie dajcie znać, które widzieliście, a które dopiero macie w planach!

Dramowe rekomendacje w komentarzach również przyjmę z wielką chęcią!

Poprzednie dramowe polecajki:

Dramy? Dramy #3

 Dramy? Dramy #4




FacebookInstagramGoodreadsTwitterGoogle+LubimyCzytać



3 komentarze:

  1. O matko, pierwsza drama zainteresowała mnie na maksa :D A dawno nie oglądałam żadnej koreańskiej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach Touch Your Heart, bo wiadomo - Goblin vibes!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wciąż chcę i zapewne obejrzę jedną, ale chyba nie jestem fanem koreańskiego i podejrzewam, że to może być jednorazowa przygoda...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)