sobota, 26 czerwca 2021

W pewnym niewielkim miasteczku... "Pod tęczą" Celia Laskey [RECENZJA]

Mamy pride month! Zawsze w czerwcu następuje istny wysyp nowości z LGBTQ+ w roli głównej i mnie to bardzo cieszy, bo zwiększa się świadomość, temat staje się nam bliższy, a także w literaturze można znaleźć coraz większą reprezentację. Dlatego też dziś dokładam swoją małą cegiełkę i opowiem wam trochę o nowości wydawniczej, która idealnie wpisuje się w te klimaty i nazywa się Pod tęczą.

Mamy tu do czynienia ze swego rodzaju zbiorem opowiadań, ale nazwanie tego właśnie w ten sposób byłoby trochę na wyrost. Historie, które zostają tutaj zebrane, są połączone miejscem akcji i bohaterami, a postacie z jednego przewijają się na trzecim planie drugiego i tak dalej. Wszystkie wydarzenia mają miejsce w jednym amerykańskim bardzo specyficznym miasteczku i pokazują losy osób zmagających się z różnymi dylematami, które wynikają z ich orientacji, płci czy po prostu mają problemy, ponieważ osoby z ich otoczenia mają takie problemy. Najlepszym porównaniem byłoby stwierdzenie, że Pod tęczą to pod względem konwencji coś w klimacie Listów do M. czy innych Walentynek, bo forma i przenikanie się historii to to właśnie te klimaty.

Daję autorce ogromny plus za różnorodność! Poruszono tutaj tak dużo różnych aspektów tolerancji i nietolerancji, których doświadczają reprezentanci społeczności LGBTQ+, że na pewno temat był bliski do wyczerpania. Reprezentacja jest szeroka, tematyka wyczerpująca, a dzięki temu każdy tu znajdzie coś dla siebie, właśnie dlatego, że to zbiór opowiadań.

Drugi plus leci za sam pomysł i fabułę. Umiejscowienie wszystkich postaci w jednym miasteczku i spojrzenie na tę małą społeczność pod tak wieloma kątami było naprawdę świetnym doświadczeniem. W ciekawy sposób pokazano, jak różne mogą być reakcje na te same kwestie lub jak bardzo tolerancja potrafi być wybiórcza i uzależniona od własnego „widzi mi się”.

Jednak jak pomysł chwalić będę do samego końca, tak wykonanie mnie totalnie nie przekonuje i tutaj już tak kolorowo nie będzie. Opowiadania są bardzo chaotyczne i panuje w nich bałagan. Całościowo autorka miała naprawdę świetny pomysł na stworzenie swojego małego świata, ale nie wszystkie opowieści pasują do całej konwencji. Jedne idealnie pokazują problemy i przynoszą fajne rozwiązanie z ciekawym morałem lub małym zaskoczeniem dla czytelnika, ale inne znowu są trochę za bardzo oderwane od tej fikcyjnej rzeczywistości i czasem ma się wrażenie, że są po nic, bo tylko wypełniają przestrzeń, nic do niej nie wnosząc.

Drugi minus to ogromna skrótowość. Książka ma coś w okolicy 270 stron i to w większości wynika z tego, że autorka stosowała cały ogrom skrótów myślowych. Tylko, że nie tłumaczyła nigdzie wcześniej czytelnikowi, co to dokładnie znaczy, przez co cierpi fabuła historii, jej spójność i dodatkowo przez to zostaje pozbawiona głębi, bo po prostu nie jesteśmy w stanie jej zrozumieć. Czasem im mniej słów, tym lepiej. Ale tutaj tych słów było o wiele za mało i rozbudowanie większości opowiadań wyszłoby im na plus.

No i kwestia ostatnia czyli stereotypy, które były… specyficzne. Było to ogromnym pójściem na łatwiznę i nawet nie podjęto próby, by z nimi walczyć. I w sumie to nie wiem, po której stronie opowiada się autorka: po tej, która te stereotypy powiela i pochwala, czy po tej, która próbuje z nimi walczyć i pokazać, że nie wszystko jest zero jedynkowe. Z treści książki to po prostu kiepsko wynika.

Opowiadania jak to opowiadania: jedne są lepsze, drugie są gorsze. Osobiście kupiło mnie to z kotem, bo było po prostu genialne. Ale da się znaleźć też inne perełki w tym zbiorze i naprawdę warto po niego sięgnąć, bo to przyjemna lektura i idealnie nada się na pozostanie wakacyjnym czasoumilaczem.

Końcowo przyznałam 3/5 gwiazdek, bo sam pomysł był super, ale za wykonanie i ogólny chaos trzeba było trochę odjąć. Jednak jeśli lubicie takie klimaty, to warto sprawdzić, czy Pod tęczą przypadnie wam do gustu.

 

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka



FacebookInstagramGoodreadsTwitterGoogle+LubimyCzytać



3 komentarze:

  1. Kurczę, mamy pride month, a ja nie przeczytałam żadnej książki LGBTQ+ w roli głównej. Spróbuję nadrobić troszkę w lipcu. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się jeszcze nad lekturą tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z recenzji wynika bardzo fajna książka. Lubię takie książki, które pokazują wiele perspektyw.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)