środa, 31 stycznia 2018

Jak zrzucić 10 kg w 10 dni? "Kod idealnej wagi" Dr Nadja Hermann [RECENZJA]

Piękne ciało, wyśmienite samopoczucie i sprawność fizyczna? To już nie jest niemożliwe.


Nadja Hermann nigdy nie była szczupłą kobietą. Zawsze posiadała więcej ciała niż jej przeciętna rówieśniczka. Obwiniała za tę sytuację geny, środowisko, pecha, ale nigdy nie siebie. No cóż, taki miał być jej los, dodatkowe fałdki tłuszczy były jej przeznaczone. Ale gdy w wieku dwudziestu kilku lat ważyła ponad 130 kilogramów, poczuła, że coś jest nie tak. Katalizatorem był problem z kolanem i konieczność operacji. Dopiero wtedy Hermann zdecydowała się podjąć odpowiednie kroki, by uporać się ze swoją otyłością.

Problem autorki jest głównym tematem książki i równocześnie największym plusem tej publikacji. Zdecydowanie lepiej czyta się historię kobiety i jej doświadczenia z odchudzaniem jeśli wiemy, że jej słowa mają potwierdzenie w praktyce, że kobieta sama zmagała się z tym problemem i zyskała na tej podstawie wiedzę, którą może dzielić się z innymi. To nie są suche fakty zasłyszane gdzieś z drugiej ręki albo podczytane w internecie. Wszystko zostało sprawdzone, wypróbowane i przyniosło dany efekt.

Kod idealnej wagi to nie jest poradnik w punktach, który rozpisuje ci listę kroków na każdy dzień. Nie znajdziemy tu algorytmu, który na sto procent sprawdzi się w redukcji wagi. Nie ma też tu żadnego gotowego schematu. Autorka także wielokrotnie zaznacza, że metody, które ona stosowała, okazały się skuteczne w jej przypadku. Ktoś inny może pójść inną drogą i także osiągnie swój cel. Ludzki organizm jest najbardziej indywidualną jednostką we wszechświecie i nie ma złotego środka, by sprostać każdym wymaganiom. Książka przede wszystkim obala wszystkie mity na temat odchudzania. Pokazuje bzdury, którymi karmi cię twoje otoczenie, wytyka wszystkie błędy, jakie popełniasz i zwraca uwagę na twoje błędne myślenie, które jest podstawą do osiągnięcia sukcesu. Znajdziesz tutaj całą masę rzeczy, których nie należy robić, które nie przynoszą efektu, albo wręcz odwrotnie, utrudniają ci dojście do celu.



Główna idea chudnięcia według Nadji Hermann to liczenie kalorii. Należy obliczyć zapotrzebowanie organizmu na energię przy twojej aktualnej wadze, by wiedzieć, ile wysiłku trzeba włożyć w jej utrzymanie. Później trzeba założyć odpowiedni deficyt. Uwaga, odkrycie matematyki. Chudniesz tylko wtedy, gdy spożywasz mniej kalorii niż potrzebujesz. Zmusza to wtedy organizm do korzystania z rezerw tłuszczu, które z takim uporem gromadził. Ale, ale. Gdy osiągniesz pożądaną wagę, nie należy wracać do przyzwyczajeń sprzed początku diety, bo efekt jo-jo jest więcej niż gwarantowany. Wtedy obliczasz nowe zapotrzebowanie na kalorie, bo konsekwentnie mniejsza masa potrzebuje mniej energii.

Na każdej stronie czuć, że autorka mówi z sensem. Swoje słowa dokumentuje zdjęciami z przebiegu swojego odchudzania i na każdym kroku przytacza wyniki badań i sondaży. To pierwsze bardzo motywuje, bo jeśli ktoś z trzy cyfrowej liczby na wadze zszedł do BMI w zalecanej granicy, to ty możesz zrzucić zimowe sadełko i wyrobić sylwetkę na lato. Jednak jeśli chodzi o ciągłe przytaczanie statystyk, było tego stanowczo za dużo. Raz na jakiś czas potwierdzenie w przywoływanych pracach naukowców było bardzo na miejscu, ale trafiały się też takie kwiatki, że na przełomie dziesięciu stron spotykaliśmy same liczby i procenty mające na celu pokazanie wyników X doktora habilitowanego z Y uczelni wyższej, który badał 10293322 ludzi przez 21223 dni w 12 stopniach Celcjusza na potwierdzenie zachowań XYZ. Żeby wszystko dokładnie przyswoić, trzeba byłoby wykazać się maksymalnym skupieniem i minimum trzy razy przeczytać akapit poświęcony tematowi, a później przemyśleć to jeszcze przez 15 minut.

Wydanie jest rzeczą wartą wspomnienia. Niestety, ale nie obyło się bez literówek i błędów interpunkcyjnych. Niejednokrotnie wyłapywałam brak jakiejś litery, zamienione „ą” z „ę”, przecinek w złym miejscu albo niepostawioną kropkę. Ale dla równowagi książka jest bogata w świetne komiksy opływające sarkazmem i opierające się na metaforze. Przedstawienie liczenia kalorii za pomocą konta bankowego? Da się zrobić.




Podsumowując. Kod idealnej wagi może stanowić dobrą wskazówkę do wyzbycia się złych przekonań, nakierunkowania swojego mózgu na poprawny tor i zmienienia błędnego myślenia. Książka stanowi dobrą motywację do podniesienia się z kanapy i podjęcia walki ze swoim przyjacielem tłuszczem, a nie tylko narzekanie, że pasowałoby coś z nim zrobić. Jednak też zaznaczam, że ta publikacja nie pokaże wam jednej świętej drogi prowadzącej do celu. Do Warszawy można dojechać na różne sposoby. Jak się uprzesz, to nawet i przez Ukrainę z postojem w Wilnie się uda, ale po co, skoro można spokojnie wsiąść w Pendolino i ominąć wszystkie trudności. Właśnie taki cel jest tej książki; ukazanie wszystkich potencjalnych problemów na drodze do celu, by móc je skutecznie ominąć i nie wpaść w ewentualne pułapki. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater.pl




Fakty objawione:
Tytuł: Kod idealnej wagi
Tytuł oryginału: Fettlogik uberwinden
Autor: Dr Nadja Hermann
Wydawnictwo: Vital
Ilość stron: 440
Grubość grzbietu: 2,2 cm
Masa: 531 g
Ciężar: 5,2 N [g=9,81 m/s2]
Cena: 49,40 zł
Mobilność: L (ciężkie i mądre)


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





21 komentarzy:

  1. Lubię takie pozycje, choć ta wydaje mi się zbędna - sporo o tej tematyce możemy znaleźć w internecie i na blogach, które skupiają się na zdrowym odżywianiu i odchudzaniu. Choć i tu trzeba uważać, bo łatwo trafić na bzdury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie sięgam po podobne książki, więc spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Inspirująca okładka, wciągnij brzuch i będzie OK! Pomysł żeby przedstawić w książce własną historię jest czymś na pewno bardziej przekonującym, ale reszta już nie dla mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematyka, jak najbardziej na czasie. Jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślę, że chętnie bym przeczytała - mimo, że tematyka podejmowana już wielokrotnie, mimo że czytałam wiele na ten temat, ale jednak problem powraca, a każde źródło nowej wiedzy jest cenne i wartościowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nigdy nie miałam problemów z wagą, ale polecę tą ksiązkę mojej koleżance która ma z tym problem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nigdy sie nie odchudzalam gdyz nie musiałam wiec raczej nie przepadam za takimi pozycjami

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo na czasie. Ja swojego czasu też się odchudzałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczynam walkę z moimi nadprogramowymi kilogramami, dlatego chętnie sięgne po tą książkę, bo nadal mam braki w wiedzy, a bez niej ciężko jest rozsądnie podejść do diety i całego przebiegu odchudzania.

    OdpowiedzUsuń
  10. idealna książka dla mnie! :D Sama zaczynam walkę o zdrowie więc muszę ją przeczytać :D

    dodaję do obserwowanych i zapraszam również do mnie ;)
    https://pani-blondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja skupiam się na zdrowym odżywianiu plus codzienna dawna ruchu. Ale złotej rady nie ma. Każdy dietę i aktywność powinien dostosować do siebie indywidualnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Takich książek napisano miliardy i zaprawdę nie wiem, co tu można jeszcze dodać... A i liczenie kalorii nie u każdego się sprawdzi. Wielu tylko wpędzi w niezłe schizy biegania wszędzie a kalkulatorem i wagą kuchenną. Ogólnie nie kumam do końca idei drukowania dzisiaj książek o odchudzaniu - są dietetycy, jest internet, jeżeli naprawdę masz problem, to lepiej idź do dietetyka, niż słuchaj się babki, która ma tylko trochę doświadczenia w tych klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy musi znaleźć swój sposób by zrzucić parę kilo 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie siegam po tego typu ksiazki. Wiekszosc informacji mozna spokojnie znalezc w internecie

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno jest to wartościowa lektura, ale ja jakoś szczególnie nie mam na nią ochoty. Podejrzewam, że mogłaby mi się spodobać, ale nie czuję jakiejś "odgórnej" siły, by faktycznie musieć ją poznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. To może być całkiem interesująca i przydatna pozycja. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cuda nie wierzę, ale chętnie przeczytałabym tą książkę, chociażby dla większej motywacji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurczę, chyba aż po nią sięgnę bo mam wrażenie że z Nadią mam wiele wspólnego, dotychczas myślałam podobnie jak ona

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest dopiero idealna książka dla mnie. Obecnie jestem w ciąży, ale jak urodzę to muszę schudnąć, więc może wtedy zakupię. Dziękuję za odwiedziny, również obserwuję Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyli co? Od dziś się odchudzamy wszystkie na podstawie tej książki :D?
    Żartuję. U mnie od kilku lat siłownia jest drugim domem, więc takiej ksiązki nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak urodzę i zerknę na wagę by się przerazić ile tam zbędnych kilogramow zostało to się pewnie przebiegnę do księgarni :) Póki co się obajdam

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)